18.11.2017 Ostatnia aktualizacja 21:51, 17.11.2017
  • c1
  • c2
  • c3
  • c4
  • c5
  • c6

Opowieść o Halnym (cz. 2)

Autor:
wikary
Opublikowano: 13 Sty 2010
Oceń:
1 1 1 1 1
Kategoria:
Historia
"Szort"*, który był moim dowódcą, zapowiedział, że zmieniamy miejsce postoju. "Szorta" znałem wcześniej, kiedy jeszcze w NOW pod pseudonimem "Sęk" prowadził podoficerskie przeszkolenie wojskowe. Kiedy poszlismy do lasu powiedział nam: od dzisiaj jestem "Szort" nie "Sęk", teraz proszę do mnie mówić "Szort". Pomaszerowalismy w lasy nadleśnictwa Suchedniów, tzw. siekierzyńskie, które wkrótce stały sie dla nas domem i obozowaliśmy we fragmencie lasu w pobliżu źródełka Langiewicza. Potem przeszliśmy na Wykus i tam po raz pierwszy zobaczyliśmy por. Jana Piwnika "Ponurego". Zrobił na nas kolosalne wrażenie, bo nie widzieliśmy jeszcze człowieka tak umundurowanego, nosił battle dres i furażerkę z orzełkiem, a więc mundur, którego zupełnie nie znaliśmy. Jeden z jego ludzi wskazał nam miejsce obozowania i ten fragment lasu zwany Kropką nasza grupa (było nas trzynastu) przejęła na obozowisko. Mieszkanie polegało na tym, że wybierało się lepsze drzewo, pod którym można było sobie coś uszykować, jakieś legowisko wprost na ziemi.

Luźne dotąd oddziały Jurka Oseta Wilka Szorta i Grota schodzą na Wykus pod komendę Ponurego


Wykus to wzgórze wysokości 240 m, niekiedy nazywają to miejsce Uroczysko Wykus. Jest to niewielkie wzgórze pośród wielkiego obszaru leśnego. U jego stóp płynie rzeczka, górski potoczek, wąska, bystra woda i to było właśnie nasze miejsce postoju.

W sąsiedztwie stał już oddział "Grota"* liczący ok. osiemdziesięciu ludzi, nas też ciągle przybywało.

Po zmianie miejsca postoju, na jakiejś zbiórce przedstawiono nam kolejnego nowego człowieka. Ubrany był po cywilnemu, w wysokich butach i jasnej marynarce, tak jasnej, że od razu nazwaliśmy go młynarzem. Potem okazało się, że to jest por. "Nurt"*. Przejął dowództwo nad nami "Szortami" i oddziałem "Grota". Tak powstało I Zgrupowanie w Świętokrzyskich Zgrupowaniach "Ponury". II Zgrupowaniem dowodził "Robot"*, też cichociemny. "Nurt" jak się później dowiedzieliśmy był skoczkiem, ale to było znacznie później. Początkowo myśleliśmy, ze to jakiś cywil i właściwie tak go traktowaliśmy - my, którzy uważaliśmy się już za leśnych ludzi.

I ten "Nurt" okazał się osobą bardzo dla mojego przyszłego życia ważną. Pierwszą taką postacią był "Ponury", ale zaraz za nim jest "Nurt". Zaimponował nam swoją sprawnością. "Ponury" zarządził już na samym początku obowiązkowe ćwiczenia fizyczne. Większość z nas w tej grupie, w której i ja byłem, nie miała doświadczenia wojskowego. Mieliśmy za sobą jakąś naukę w szkole, ale niektórzy wiejscy chłopcy (tych było najwięcej) nie byli obyci z wojaczką. Ja sam miałem za sobą harcerstwo i konspiracyjny kurs podoficerski, liznąłem więc nieco tego wojska, ale to było naprawdę niewiele. "Nurt" był niezwykle sprawny fizycznie. Czołgał się doprawdy jak wąż, przesuwał się bezgłośnie po leśnej ściółce na łokciach trzymając przed sobą karabin, cicho i szybko. Pokazywał nam różne sposoby strzelania, wyciągał pistolet z tyłu, zza paska na plecach, z kieszeni w spodniach, z marynarki. Cóż, wcześniej był instruktorem i szkolił innych cichociemnych. Do tego miał bardzo spokojny sposób bycia, nie używał twardego języka żołnierskiego. Był też zawsze bardzo czujny. Kontrolował cały czas otoczenie, odwracał się błyskawicznie by sprawdzić co się dzieje za nim.


por. Jan Piwnik "Ponury"


por. Eugeniusz Kaszyński "Nurt"


ppor. Waldemar Szwiec "Robot"


por. Euzebiusz Domoradzki "Grot"


chor. Tomasz Waga "Szort"

Na co dzień do czynienia mieliśmy z naszym "Szortem" i w niego byliśmy zapatrzeni. Z "Nurtem" spotykaliśmy się okazjonalnie, na ogólnej zbiórce albo w marszu całego zgrupowania, wtedy się go widziało częściej. Lecz w początkowym okresie jego dowodzenia nami, kontaktu z nim nie mieliśmy. Nie odczuwaliśmy, że się nami interesuje, nie rozmawiał z nami. W tym pierwszym okresie on też musiał się adaptować do nowych okoliczności, przecież to wszystko, partyzancie życie, dla nas i dla niego było nowością. Miał on przed sobą surowych, niewyszkolonych ludzi, z których miał za zadanie uczynić wojsko.

W akcji zobaczyliśmy "Nurta" dopiero chyba 2 lipca 1943 r. Chodziło o zatrzymanie pociagu na trasie Kielce - Skarżysko na linii Warszawa - Kraków. Było to nasze pierwsze strzelanie bojowe. "Szorty" ze względu na swoje słabe jeszcze wyszkolenie były na skrzydle ubezpieczającym. We właściwej akcji udział wziąłem tylko ja. I wtedy mój karabin, zwykły powtarzalny kb, się zaciął. "Szort" krzyknął do mnie:
- Dlaczego nie strzelasz ?
- Zaciął mi się karabin !

Wtedy "Nurt" doskoczył do mnie, pod gęstym ogniem świetnie broniących się Niemców, którzy siekli pociskami zza kół wagonów, chwycił mój karabin, postawił go sztorcem, nogą kopnął w zamek i odblokował go. Nie zapomnę nigdy co "stary" stojąc pod ogniem zrobił z moim karabinem. Już po walce, która trwała 3-4 godziny i zakończyła się stratą jednego kolegi*, zabitego przez zabłąkaną kulę (stał z dala, na wysuniętej czujce), "Nurt" długo sprawdzał stan oddziału, pytał się, rozmawiał, przeglądał broń. Walką dowodził właśnie on. Równocześnie z nami "Robotowcy" zaatakowali kilka kilometrów dalej inny pociąg niemiecki, jadący w przeciwnym kierunku.

*"Szort" - chorąży Tomasz Waga
*"Grot" - por. Euzebiusz Domoradzki
*"Nurt" - por. Eugeniusz Gedymin Kaszyński
*"Robot" - ppor. Waldemar Mariusz Szwiec
* pierwszym zabitym w akcji żołnierzem Zgrupowań był Bronisław Zaczkiewicz "Ignac"



Bronisław Zaczkiewicz "Ignac"

Jak "Halny" wywiązał się z zadania przyprowadzenia do lasu Szefa Sztabu Okręgu AK, o jego przygodach w Skarżysku i o tym dlaczego został posądzony o zdradę, dowiecie sie już następną środę na www.skarzysko24.pl

Zdzisław Rachtan "Halny" - "Nurt" mjr Eugeniusz Kaszyński 1909-1976  Oficyna Wydawnicza RYTM Warszawa 2008 (fragmenty)
zdjęcia - reprodukcje z prywatnych zbiorów autora.

M.Gruszczyński
pierwsin.png



Komentarze

0Gruszka022010-01-15 22:32#2
Za tydzień będzie na pewno więcej akcji, będzie też coś o naszym mieście.
Popatrzcie na ostatnie zdjęcie. Tyle przed tym chłopakiem było życia, tyle radości. Ale niestety w wieku niecałych 20-stu lat trzeba było wziąć karabin i iść do lasu. I w pierwszej akcji poległ. Jeszcze nie raz w tej opowieści zetkniemy się ze śmiercią. Jedyne co możemy zrobić, żeby pokazać tamtym pokoleniom że było warto, to pamiętać. Pamiętać - temu służy to opowiadanie. Zapraszam do czytania i dzielenia się swoimi refleksjami.
Cytuj
0honey2010-01-13 09:22#1
i znów czekam do środy...
Cytuj

Dodaj komentarz

Aby dodawać komentarze wypełnij poniższy formularz. Gdy komentujesz jako gość (bez zakładania konta w naszym portalu) Twój komentarz zostanie opublikowany po akceptacji moderatora. Komentarze zarejestrowanych użytkowników (możesz zarejestrować się TUTAJ) publikowane są automatycznie.

Kod antyspamowy


Odśwież

  • OUT5
  • bf
  • out2
  • out1
  • out3

Ostatnio opublikowane

Akademia Honorowych Dawców Krwi Kolejarskiego…

Opublikowano: 17.11.2017 22:33

Komentarzy: 0

„Przestrzeń zamknięta - magia anaglifów” - wy…

Opublikowano: 17.11.2017 21:34

Komentarzy: 0

Morska przygoda w SP 5

Opublikowano: 17.11.2017 14:45

Komentarzy: 0

Pewne zwycięstwo Dany Gameb z Politechniką Ki…

Opublikowano: 17.11.2017 12:40

Komentarzy: 0

Uroczystość pasowania w przedszkolu "Pod…

Opublikowano: 17.11.2017 09:58

Komentarzy: 0

Program Dziecięca Piłka Ręczna w kilku skarży…

Opublikowano: 16.11.2017 23:14

Komentarzy: 0

Święto Matki Bożej Ostrobramskiej

Opublikowano: 16.11.2017 21:51

Komentarzy: 1

Inkubator od Rycerzy Kolumba darem dla skarży…

Opublikowano: 16.11.2017 21:18

Komentarzy: 11

Co dalej z niebezpiecznym skrzyżowaniem?

Opublikowano: 16.11.2017 19:47

Komentarzy: 7

"Dziel się Uśmiechem” - bezpłatne przegl…

Opublikowano: 16.11.2017 14:54

Komentarzy: 0

Ostatnie ogłoszenia


Zobacz wszystkie >

Dodaj ogłoszenie +

Glutamina Odżywki

Ostatnio na forum