18.11.2017 Ostatnia aktualizacja 21:51, 17.11.2017
  • c1
  • c2
  • c3
  • c4
  • c5
  • c6

Jak Ponury więzienie w Pińsku rozbijał (cz.3)

Autor:
marbus
Opublikowano: 30 Lis -0001
Oceń:
1 1 1 1 1
Kategoria:
Historia

I oto nadszedł dzień zero - 18 I 1943 roku. Za kilka minut nadejdzie też godzina zero. Trzymał lekki mrozik i padał rzadki śnieg. Ledwo go widać w szybko zapadającym zmroku i świetle przyciemnionych latarń. Mroźno. Przed kinem kręci się kilkudziesięciu amatorów jakiegoś wojennego filmu. Przeważają żołnierze w mundurach feldgrau.

Punktualnie 3 minuty przed godziną 17.00 zza rogu małej uliczki wyjeżdża na Brzeską osobowy opel w barwach feldgrau i (założonym przed chwilą) numerem rejestracyjnym ze złowieszczymi literkami „POL" (Polizei). Kierowca, „Motor", sprawnie prowadzi wóz, bacznie uważając, by nie potrącić któregoś z żołnierzy lub jego panienki, spieszących do kina. Tuż przed więzienną bramą samochód skręca na podjazd i zatrzymuje się, maską prawie dotykając potężnych wrót. Słychać szczęk judasza i błyska w nim oko wartownika. „Ponury" z ulgą dostrzega po obu stronach wrót wciśniętych w cień „Wronę" i „Płomienia".

Oficer w mundurze SS (w cywilu autentyczny Żyd Zygmunt Sulima) uchyla drzwiczki wozu i przekrzykując warkot silnika pyta:

 - Herr Chef Zoellner ist da ?

 - Jawohl - odkrzykuje strażnik zza bramy.

 - Aufmachen.

Skutek jest natychmiastowy - chwilę chroboczą klucze i ciężkie wrota uchylają się. Opel wtacza się na wąskie podwórko, a za nim przemykają dwaj żołnierze podziemia w pelerynach kryjących steny. Wartownik jeszcze ich nie widzi, bo całą jego uwagę pochłonął samochód. Z wozu tymczasem wysiada rzekomy oficer SS, „Ponury" w lisiej czapie i „Motor" w nieodłącznej cyklistówce. Widok dziwnie ubranych cywilów wyraźnie niepokoi wartownika, tym bardziej że „Motor" poleca mu po rosyjsku:

 - Idi ko wtorym worotam i skażi, cztoby oni ich otkryli !

 - Nie choczu ! - odpowiada buntowniczo wartownik, sięgając po karabin.

„Motor" ma już w ręku pistolet. Strzał z kolta jest cichy i celny. Strażnik bez słowa osuwa się w śnieg, a „Płomień" i „Wrona" wpadają na wartownię i już bez przeszkód rozbrajają siedzących tam wartowników.

Brama wjazdowa do więzienia

 W tym samym czasie półtora kilometra od więzieniu w studzience telekomunikacyjnej obok centrali telefonicznej „Drucik" wybuchem granatu rozwalił to misterne urządzenie, paraliżując łączność kablową w całym okręgu na ładnych parę tygodni.

Ale wróćmy na podwórzec więzienny. Cichy i skuteczny strzał „Motora" uczynił tyle samo dobrego, ile złego. Bo plan przewidywał, że - sterroryzowany, a nie zabity - wartownik wraz z esesmanem zostanie podprowadzony pod drugą bramę i tam także zażąda jej otwarcia. Ale teraz trup nie może tego zrobić, więc co dalej czynić ? „Ponury" się nie namyśla, wsiadają szybko do wozu i jadą pod drugą bramę. Tu sytuacja się powtarza i czapka esesmańska robi swoje. Gdy wreszcie sforsują bramę i popędzą do trzecich wrót, za sobą usłyszą ciche strzały w budynku administracyjnym i wyraźne zaniepokojenie wśród strażników strzegących trzeciej przeszkody.

Tymczasem grupy: druga (dowodzona przez por. „Czarkę") i trzecia (pod rozkazami por. „Kawy") także punktualnie o godzinie 17.00 sforsowały od ulicy Cegielnianej pięciometrowy płot więzienny za pomocą drabinek sznurowych i zaatakowały budynek więzienny. „Czarka" część kancelaryjną, „Kawa" pomieszczenia mieszkalne komendanta Hellingera i jego zastępcy Zoellnera. „Czarkowcy" pospiesznie sprawdzają pomieszczenia biurowe, a następnie długimi tykami zrywają wszystkie przewody prowadzące z tego budynku. Nagle z drugiej jego części z mieszkań Niemców słychać najpierw pojedynczy strzał, a następnie długą, terkocącą serię ze stena.

Pińsk - ul. Marsz. J. Piłsudskiego. Tędy prowadziła droga wycofywania się ekipy „Ponurego" po rozbiciu więzienia

 Grupa „Kawy" nie spodziewała się aż takiej sprawności Zoellnera. Zostawili „Dyma" na straży przy drzwiach na parterze, a por. „Kawa" ze stenem i „Kmicic" oraz „Ryks" z pistoletami zaczęli się skradać na pierwsze piętro. Usłyszeli rozmowę prowadzoną półgłosem w jednym z pokoi, więc wtargnęli do niego i sterroryzowawszy Niemców zażądali kluczy do cel. Zoellner pokazał na szafkę w rogu pokoju i na polecenie Polaków ruszył w tamtym kierunku. Za nim szli: „Ryks" i „Kawa". Naraz Zoellner błyskawicznie się odwrócił, wytrącił broń z ręki „Ryksa", odepchnął go na „Kawę", wyrwał z kabury swoje parabellum i strzelił do „Ryksa". Gdy ten osunął się na ziemię z rozwaloną dłonią, Niemiec szukał lufą „Kawy". Ten jednak był szybszy i władował Niemcowi pół magazynka z automatu w żołądek. Zanim ochłonęli, usłyszeli jeden cichy strzał z sąsiedniego pokoju. To „Kmicic" z kolta zlikwidował Hellingera, biegnącego do stojaka z karabinami.


Apteka mgr Wojnarowskiego w Pińsku. Przed rozbiciem więzienia była punktem przekazywania ekipie uderzeniowej meldunków „Jeliny" za pośrednictwem łączniczki „Leny" - NN (na zdjęciu)

Ten etap mieli już za sobą. Choć z przygodami, zmieścili się w harmonogramie czasowym. Teraz jak najszybciej na obserwatora. Wieżyczka ta, to osiem metrów wywyższenia, obsadzona będzie strażnikami dopiero za godzinę. Wbiegli więc po stopniach, ale z drugiej strony nie było stopni, tylko ośmiometrowa otchłań. Lecz się do tego przygotowali. Plecak „Kmicica" krył dziesięciometrowej długości sznur z węzłami. Pozwalał on w ciągu minuty zjechać na dół. Dotarli na trzeci, ostatni dziedziniec. Ze zdumieniem zobaczyli, że trzecie, ostatnie wrota, które ominęli, są nadal zamknięte i po jednej ich stronie stoi trzech strażników z bronią gotową do strzału, a po drugiej opel oraz jego załoga z „Ponurym" i esesmanem na czele. Ostra komenda „Kawy" zza pleców strażników spowodowała potulne złożenie broni i otwarcie trzecich wrót.

Godzina 17.15. Droga do cel stoi otworem. Pobiegli więc do wcześniej rozpoznanego budynku więziennego.

Otworzyli obite żelazem drzwi i zawołali w dudniących echem korytarzach:

 - Kapitan „Wania" ! Porucznik „Bocian" ! Porucznik „Ryś ! Strzelec „Azor" !

Odpowiedziało im wściekłe wycie i łomot w drzwi ze wszystkich cel. A czas płynął. Wyrwał więc „Ponury" kolta zza pasa i kropnął trzy razy w sufit. W korytarzu wypełnionym wapienną mąką z sufitu zapadła śmiertelna cisza.

 - Ciszej, do jasnej cholery ! Wypuścimy was wszystkich, ale w kolejności. Najpierw wywołani.

I znów padły te same nazwiska, ale już zrozumiałe w ciszy. Słychać zgłaszane numery cel. Biegną więc do nich chłopcy, szczękając kluczami. Po chwili zobaczyli słaniającego się „Wanię" między „Ponurym" i „MSZ-etem", następnie „Rysia" i wreszcie małego, wychudłego „Azora". Rozglądali się niecierpliwie za „Bocianem", ale „Azor" w drodze do samochodu powiedział do „Ponurego:

 - Proszę pana, on nam zginął z oczu już pierwszego dnia w Dawidgródku. Chyba go zatłukli w śledztwie.

Punktualnie o godzinie 17.25 samochód z „Wanią" wyjechał z więziennego podwórca i wziął kurs na Warszawę. Za nim, w określonych odstępach czasu, ewakuowali się inni.


- Niemieckie obwieszczenie o rozstrzelaniu 30 zakładników jako represja za śmierć komendanta więzienia pińskiego i jego zastępcy

„Ponury" jechał w ostatnim wozie i co chwila polecał zatrzymać samochód i rozrzucić na szosę kolczatki. To powstrzyma pościg. W pewnej chwili, zwrócił się do prowadzącego wóz „Montera" i powiedział:

 - Edek, pułkownik „Waligóra" polecił po akcji spalić wozy i przedzierać się pieszo do Warszawy. Co ty na to ?

 - Panie poruczniku, ja mam odciski i cholernie nie lubię chodzić pieszo - padła odpowiedź szofera.

 - Podzielam twoje zdanie. Jedziemy więc dalej.

Ale nie ujechali daleko. Czterdzieści kilometrów za Pińskiem, w nikłym świetle reflektorów dostrzegli samochód z „Wanią" w rowie, a na szosie rozpaczliwie machającego „MSZ-ta":

 - Panie poruczniku... - dyszał ciężko - będziecie musieli zabrać kapitana ze sobą, bo wpadliśmy na kolczatki. A przecież był rozkaz nie sypać w tym tygodniu.

Wzięli więc zmarzniętego, lecz wesołego „Wanię" i pojechali dalej. Ale tylko następne trzydzieści km, gdzie stał na rozwidleniu dróg wielki chevrolet z „Duglasem", wyładowany z czubem arkuszami dykty, pod którymi była sprytnie ukryta jama, a w niej ciepłe koce, poduszki, termosy z gorącą kawą oraz mnóstwo kanapek z wędliną. Znaleźli tam także butelkę przedniego koniaku. Zmieścili się w tej „gawrze" wszyscy trzej: „Wania", „Ryś" i „Azor".

Spokojny dojazd do Warszawy zakłóciły jeszcze dwie kontrole, ale o tym odbici oficerowie nawet nie wiedzieli. Spali i chrapali tak mocno, że „Duglas" musiał podgazowywać silnik, aby zagłuszyć dźwięki, jakie wydawały wielkie tafle dykty.

Historia odbicia kpt. „Wani" i towarzyszy nie byłaby pełna, gdybyśmy tu nie dodali dwóch informacji.

Cztery dni po niej - 22 I 1943 roku - Niemcy rozstrzelali w Janowie Poleskim, miejscowości oddalonej o trzydzieści km od Pińska, trzydziestu zakładników polskich, składających się z najgodniejszych Polaków - mieszkańców tego miasta. Był to odwet za śmierć Hellingera i ZoeIInera.

Pomnik wzniesiony na miejscu kaźni w Janowie Poleskim i odsłonięty 5 VII 1969r.   

Dwadzieścia dni po tej akcji - 8 II tego samego roku - w mieszkaniu Haliny Chądzyńskiej przy ulicy Rakowieckiej 59a m. 6 w Warszawie gen. Stefan Rowecki „Grot" osobiście wręczył por. por. „Ponuremu" i „Czarce" patenty nadania Krzyży Srebrnych (V klasy) Orderu Wojennego Virtuti Militari. Jednocześnie nadano w innych miejscach Krzyże Walecznych piętnastu pozostałym uczestnikom uderzenia na więzienie. Wśród nich znaleźli się: „Kawa", „Kra", „Ryś", „Wrona", „Monter", „Motor", „Ryks", „Kmicic", „Esesman", „Drucik", „Jelina", „Janek", „Duglas" i „Kapelan". Dwaj inni: „Antoni - Mały" oraz „MSZ" awansowani zostali do stopnia podporucznika czasu wojny z datą starszeństwa 11 XI 1942 roku.

Tak obie strony rozliczyły piękne, a jednocześnie tragiczne wydarzenie w Pińsku.

Koniec 

Cezary Chlebowski „Ponury - major Jan Piwnik 1912 - 1944" Oficyna Wydawnicza RYTM, Warszawa 2006 (fragmenty) 

Zdjęcia - reprodukcje z prywatnych zbiorów autora

Mariusz Gruszczyński

 pierwsin.png


Komentarze

0zonk2010-05-26 10:41#4
Poczekamy ;-)
Cytuj
0Gruszka022010-05-26 08:49#3
Mam już materiał na następną opowieść, ale niestety trochę publikacja się opóźni. Skan, który wczoraj dostałem jest bardzo słabej jakości, malutkie literki. Praca z przepisywaniem idzie mozolnie. Ale myślę, że będzie warto poczekać. Opowieść będzie o żołnierzu ze świętokrzyskiego, którego los po kampanii wrześniowej rzuca po ZSRR, Azji, Europie. Piękny szlak bojowy i co najważniejsze: opowieść z pierwszej ręki.
Myślę, że uda mi się pierwszą część ukończyć dzisiaj, najpóźniej jutro. Pozdrawiam wszystkich czytelników.
Cytuj
0zbigtp2010-05-19 21:12#2
a w Skarżysku mieszka jeszcze (w DOS na ul. Spornej) łącznik Piwnika Pan Olsiński Włodzimierz, którego rodzice dokarmaili oddziały AK przez cały czas okupacji. Piekarnia Państwa Olsińskich była również punktem przerzutowym żołnierzy Ponurego, Nurta i Szarego. On sam na te wspomnienia bardzo się wzrusza i przeżywa widząc jak współczesne społeczeństwo jest w znacznej mierze ogłupione przez wrogie polskiej mentalności tabloidy maści wszelkiej.
Cytuj
0honey2010-05-19 13:34#1
ech ta wojna...
Cytuj

Dodaj komentarz

Aby dodawać komentarze wypełnij poniższy formularz. Gdy komentujesz jako gość (bez zakładania konta w naszym portalu) Twój komentarz zostanie opublikowany po akceptacji moderatora. Komentarze zarejestrowanych użytkowników (możesz zarejestrować się TUTAJ) publikowane są automatycznie.

Kod antyspamowy


Odśwież

  • OUT5
  • bf
  • out2
  • out1
  • out3

Ostatnio opublikowane

Akademia Honorowych Dawców Krwi Kolejarskiego…

Opublikowano: 17.11.2017 22:33

Komentarzy: 0

„Przestrzeń zamknięta - magia anaglifów” - wy…

Opublikowano: 17.11.2017 21:34

Komentarzy: 0

Morska przygoda w SP 5

Opublikowano: 17.11.2017 14:45

Komentarzy: 0

Pewne zwycięstwo Dany Gameb z Politechniką Ki…

Opublikowano: 17.11.2017 12:40

Komentarzy: 0

Uroczystość pasowania w przedszkolu "Pod…

Opublikowano: 17.11.2017 09:58

Komentarzy: 0

Program Dziecięca Piłka Ręczna w kilku skarży…

Opublikowano: 16.11.2017 23:14

Komentarzy: 0

Święto Matki Bożej Ostrobramskiej

Opublikowano: 16.11.2017 21:51

Komentarzy: 1

Inkubator od Rycerzy Kolumba darem dla skarży…

Opublikowano: 16.11.2017 21:18

Komentarzy: 11

Co dalej z niebezpiecznym skrzyżowaniem?

Opublikowano: 16.11.2017 19:47

Komentarzy: 7

"Dziel się Uśmiechem” - bezpłatne przegl…

Opublikowano: 16.11.2017 14:54

Komentarzy: 0

Ostatnie ogłoszenia


Zobacz wszystkie >

Dodaj ogłoszenie +

Glutamina Odżywki

Ostatnio na forum