30.06.2022 Ostatnia aktualizacja 08:53, 30.06.2022

Wychowankowie STS-u Skarżysko Wojciech Żaliński i Adrian Staszewski z klubowym pucharem Europy

Autor:
Z.B
Opublikowano: 26 Maj 2022
Oceń:
5 1 1 1 1 1
Kategoria:
Sport
Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle zdobyła w sezonie 2021/22 mistrzostwo Polski i krajowy puchar. Do szczęścia brakowało jej zwycięstwa w Lidze Mistrzów, czyli obrony tytułu sprzed roku. W niedzielę, 22 maja, mistrz Polski zmierzył się Ljubljanie z włoskim Trentino. Tymi sportowym wydarzeniami żyli praktycznie wszyscy siatkarscy kibice w całej Polsce. Dla skarżyskiego sportu to też szczególny moment, w ekipie kędzierzynian występują skarżyszczanin Wojciech Żaliński i Adrian Staszewski, wychowankowie STS Skarżysko-Kamienna, którzy zaczynali przygodę z siatkówką u trenera Grzegorza Wierzbowicza. 


- Patrząc na wyniki chłopaków czuję wielką satysfakcję z tego co wszystko się robiło, że to nie szło na marne. Jest duża satysfakcja, że się pokazali, jakby nie było są mistrzami Europy i Polski. To ogromna motywacja do dalszej pracy, żeby młodzi zawodnicy przychodzili na treningi, a tych jest dużo. Jestem z nich bardzo dumny - powiedział Grzegorz Wierzbowicz.

Wojciech Żaliński to wychowanek STS Skarżysko. Później przeniósł się do Jadaru Radom, gdzie w 2006 roku awansował do Polskiej Ligi Siatkówki, w której zadebiutował w kolejnym sezonie. W 2008 stał się podstawowym zawodnikiem radomskiego klubu, zastępując na pozycji atakującego słabiej spisującego się Marca Liefkego. Po krótkim czasie został przestawiony na przyjęcie. W latach 2010-12 zawodnik klubu AZS Politechniki Warszawskiej. Początkowo w stołecznej drużynie pełnił zazwyczaj rolę rezerwowego, grając po przekątnej z rozgrywającym. W sezonie 2011/12 występował regularnie jako przyjmujący i dotychczas tej pozycji nie zmienił. Przez kolejne 2 lata reprezentował barwy Trefla Gdańsk. W 2014 powrócił do Radomia, ale tym razem zasilił szeregi drużyny Czarnych Radom. Później był Olsztyn i od tego sezonu jest zawodnikiem Grupy Azoty ZAKSA Kędzięrzyn-Koźle.

Wielokrotnie reprezentował polską reprezentację juniorów. W 2007 roku został również zawodnikiem kadry B narodowej. W drugiej drużynie reprezentantów Polski zadebiutował w jednym z meczów towarzyskich we Włoszech. W sierpniu 2007 roku wziął udział w uniwersjadzie w Bangkoku.

- Cieszę się bardzo, że jestem częścią tak genialnego zespołu. To jest coś niesamowitego, ciężko to opisać. O ile mistrzostwo Polski jest ogromnym sukcesem, nawet dla mnie, ja nawet wcześniej żadnego medalu w Polsce nie zdobyłem, to puchar Europy to już inny wymiar.  Jeszcze do mnie nie dociera jaki jest wymiar tego wydarzenia, jak dużo ludzi tym żyło. W środku nie dało się wyczuć, że to jest aż tak coś wyjątkowego, a tak naprawdę to wielki sukces. Niewielu wybitnych siatkarzy wygrało Ligę Mistrzów. Ja mam to szczęście, że jestem w takim zespole, który to osiągnął, a w dodatku zrobił to po raz drugi z rzędu- podkreśla Wojtek Żaliński.

- Zaczynałem od pływania, później grałem piłkę nożna w Ruchu Skarżysko, miałem też mały epizod z piłką ręczną. Ale na końcu zdecydowałem się na siatkówkę i to był zdecydowanie najlepszy wybór. Będąc kadetem przeniosłem się do Jadaru Radom. Patrzyłem wtedy dwa kroki w przód, w Skarżysku wtedy nie było perspektyw na granie w siatkówkę w wymiarze seniorskim, a ja marzyłem o tym, żeby w siatkówką zajmować się zawodowo. Wiedziałem, że takie możliwości są w Radomiu i sam zgłosiłem się do Jadaru na nabór. Przyjechałem, potrenowałem pod okiem trenera Jacka Skroka, który zdecydował, że widzie we mnie potencjał. W ten sposób zostałem zawodnikiem Jadaru Radom, gdzie przebiłem się do drużyny seniorskiej grając tu cztery lata- mówił Wojtek Żaliński. 

- To jest mój szesnasty zawodowy sezon, i powiem szczerze, że już nie stresuje się przed meczami, takimi normalnymi. Tu w ZAKS-ie spotkało mnie nowe uczucie, bo tak naprawdę dopiero teraz doznałem tego, co to znaczy ważny mecz, o wysokie cele, ważne trofea. W tym sezonie mieliśmy już kilka takich finałów, finał pucharu Polski, decydujące batalie o wejście do finału Plus Ligi, finał i teraz finał Ligi Mistrzów- zaznacza Wojtek Żaliński, 

- To są takie momenty, kiedy przeżywa się mecz nie dziesięć minut przed tylko dzień, dwa czy nawet trzy dni przed meczem. Przed meczem w Ljubljanie byłem wyjątkowo zestresowany, słabo spałem dzień przez meczem, w dniu meczu bardzo się denerwowałem. Będąc poza boiskiem człowiek się denerwuje bardziej niż na boisku. Na boisku ma się wszystko w swoich rękach, robi się to do czego się przygotowywało od nastu lat, na boisku jest spokój, ale poza boiskiem czujemy się jak kibic, bardzo przeżywmy poczynania na boisku - powiedział klubowy mistrz Europy. 

 

Fot. arch.skarzysko24.pl 

Dodaj komentarz

Aby dodawać komentarze wypełnij poniższy formularz. Gdy komentujesz jako gość (bez zakładania konta w naszym portalu) Twój komentarz zostanie opublikowany po akceptacji moderatora. Komentarze zarejestrowanych użytkowników (możesz zarejestrować się TUTAJ) publikowane są automatycznie.

Kod antyspamowy


Odśwież

Ostatnie ogłoszenia


Zobacz wszystkie >
Dodaj ogłoszenie +
________________
Praca portal - Gowork.pl