Pepper: Nocne czytanie
Byliśmy na Salonach.
Tak... Dobrze powiedziałem - na SALONACH przez duże S. „Nocne Czytanie”, które jest częścią kampanii „Kochaj życie” organizowanej przez wojewodę - Panią Bożentynę Pałkę-Korubę - akcji profilaktycznej raka piersi i raka szyjki macicy.
Pani Bożentyna wprowadziła wysoki poziom imprezy za pomocą... kapelusza. Cóż, rzadko się zdarza, żeby w Skarżysku zobaczyć kobietę w kapeluszu - i żeby nie wyglądała Ona śmiesznie.Jednak do rzeczy. Cała impreza polegała na tym, że część VIPów czytała poezję, a druga część VIPów ich oceniała. Brzmi dziwnie, ale wypadło zabawnie i niezwykle sympatycznie.
Dzięki tej imprezie zrozumiałem, że nasze miasto się rozwija (głównie mentalnie) - bo czy wcześniej możliwe było, żeby członek (a dokładniej członkini) jednej opcji politycznej, nazwała członka innej opcji politycznej szydercą i ten nie dał w twarz, a w łagodniejszej wersji nie pozwał do sądu??? Nikt się nie ośmielił... A na tych Salonach tak się zdarzyło.
Loża szyderców składała się z: z-cy prezydenta Miasta Zdzisława Kobierskiego, redaktora Mateusza Bolechowskiego, redaktorki TV Dami Małgorzaty Nosowicz, właściciela antykwariatu kieleckiego-Andrzeja Metzgera, oraz dyrektora TVP Marka Mikosa.
Natomiast poezję czytali: wojewoda świętokrzyska Bożentyna Pałka- Koruba, wicewojewoda Piotr Żołądek , prezes Świętokrzyskiego Oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia Zofia Wilczyńska, dyrektor Świętokrzyskiego Centrum Fundacji Rozwoju Demokracji Lokalnej w Kielcach Agnieszka Migoń, posłanka Marzena Okła-Drewnowicz, prezydent Skarżyska–Kamiennej Roman Wojcieszek, znany przyrodnik Andrzej Staśkowiak, dyrektorka MOPS Bożena Bętkowska, dyrektorka PiMBP Iwona Kowaleska, oraz aktorka Małgorzata Oracz. Generalnie sprawa całości wyglądała tak: Ci co czytali, jak już przeczytali (wczuwając się bardziej, lub mniej) zostawali zarzucani pytaniami z Loży Szyderców, niby dotyczących poezji, a jednak związanych albo z życiem prywatnym, albo z zawodowym.
Konferansjerką wspaniale zajął się Pan Grzegorz Bień. Prowadzący wieczór z poświęceniem dbał również o dostarczanie napojów występującym - świetnie lawirował pomiędzy krzesełkami (dostawianymi stale, ponieważ zainteresowanie imprezą, o dziwo, okazało się ogromne). Wykorzystywał też każdą okazję dla doskonalenia swojego warsztatu, zauważyłem jak dyskretnie obserwował zawodową aktorkę i jej sposób moderacji tonu głosu.No i czytali sobie tą poezję... miłosną, erotyczną i w ogóle... Pan Zdzisław Kobierski nawet stwierdził, że się podniecił - jak Pani Iwona czytała swój wiersz o - za przeproszeniem - biuście. Jednak widząc jak Pani wojewoda przytula się z Panem wojewodą, chyba zapragnął przytulić swojego szefa, jednak powstrzymał się (no bo nie wypadało, żeby Pan z Panem). W przyszłości powinni pomyśleć o zróżnicowaniu płciowym na stanowiskach, tak jak w Urzędzie Wojewódzkim się dzieje.
Pan Mateusz prosił, żeby przekazać żonie, że był - więc przekazujemy - a to, że flirtował z Panią Agnieszką, to przecież nie grzech. A nawet w taką noc to grzech nie grzeszyć. No i w pewnym momencie było nawet gorąco, kiedy na pytanie loży szyderców, czy Pani Dyrektor Biblioteki lubi kiedy mężczyźni mówią do Niej - Pani Dyrektor, stwierdziła, że na randkach dość szybko przechodzi na „Ty”. I wszystko było miłe i zabawne... do momentu kiedy Jej mąż z widowni nie zapytał się, kiedy ostatnio przeszła na Ty, z jakimś mężczyzną na randce.
Z resztą tej nocy nawet Pani wojewoda flirtowała z Panem wicewojowodą. I wszyscy się zastanawiali, czy to flirt, czy wazeliniarstwo. Według szyderców - wazeliniarstwo - w skondensowanej postaci, i to po godzinach pracy.
Niesamowicie zaskoczył mnie nasz lokalny redaktor, który okazał się mistrzem ciętej riposty. Starał się być zabawny... i co zaskakujące - nawet mu wyszło.
Niesamowicie zaskoczył mnie nasz lokalny redaktor, który okazał się mistrzem ciętej riposty. Starał się być zabawny... i co zaskakujące - nawet mu wyszło.
Pani Marzenka wczuła się fantastycznie w atmosferę, a że wyglądała jak żywcem wyjęte dziewczę ze „Świtezianki” A. Mickiewicza – to każdego mężczyznę czytającego o miłości traktowała jak owego kochanka z tegoż wiersza. Wszystko ze smakiem i lekką nutką sarkazmu.
Andrzej Staśkowiak starał się wytłumaczyć, że robaczki kobitki są złe, ale kobitki zwykłe nie aż tak bardzo, i jakie znaczenie mają stópki biedronki. Poruszone zostały, a jakże, sprawy naszego miasta - między innymi gdzie jest centrum naszego miasta, i dlaczego turyści je znajdują a mieszkańcy nie? Dlaczego państwowe szpitale w sumie są niezłe, ale lepiej nie chorować? I takie tam inne.
Oczywiście jeżeli chodzi o politykę, wszystkie aluzje, niby szeptem, z widowni, komentowała Pani Ewa Podleśna, której towarzyszył.. nie, nie mąż - a Pan Wojciech Markiewicz, z którym pojawiają się coraz częściej, nie tylko na Salonach, ale i w kuluarach i szeptają.
Piękną oprawę muzyczną zapewnił zespół ”ARKO” oraz Tomasz Sekuła akompaniujący czytającym i śpiewającej od czasu do czasu Małgorzacie Oracz, która sprawiła, że wielu mężczyzn obecnych na sali zarumieniło się.
Mimo luźnej atmosfery - uczestnicy nie zapomnieli o celu akcji - przybliżono jej cele, można było też zobaczyć fotografie kobiet, które po rekonstrukcji piersi powróciły do normalnego życia i nadal były piękne.
Można było napić się wina i skosztować przekąsek.
Można było... ufff można było zapomnieć o codzienności, odprężyć się, pośmiać się.
Podsumowując - dawno nie było tak dobrej imprezy na Salonach.
Pani Poseł Marzena Okła-Drewnowicz wraz z Prezydentem zapewnili, że jest to pierwsza tego typu impreza, ale na pewno nie ostatnia, i tego się trzymajmy... Chociaż troszkę żal, że trzeba było wrócić do szarej rzeczywistości.
Tekst:Pepper
Foto:GL

Piękną oprawę muzyczną zapewnił zespół ”ARKO” oraz Tomasz Sekuła akompaniujący czytającym i śpiewającej od czasu do czasu Małgorzacie Oracz, która sprawiła, że wielu mężczyzn obecnych na sali zarumieniło się.
Mimo luźnej atmosfery - uczestnicy nie zapomnieli o celu akcji - przybliżono jej cele, można było też zobaczyć fotografie kobiet, które po rekonstrukcji piersi powróciły do normalnego życia i nadal były piękne.
Można było napić się wina i skosztować przekąsek.
Można było... ufff można było zapomnieć o codzienności, odprężyć się, pośmiać się.
Podsumowując - dawno nie było tak dobrej imprezy na Salonach.
Pani Poseł Marzena Okła-Drewnowicz wraz z Prezydentem zapewnili, że jest to pierwsza tego typu impreza, ale na pewno nie ostatnia, i tego się trzymajmy... Chociaż troszkę żal, że trzeba było wrócić do szarej rzeczywistości.
Tekst:Pepper
Foto:GL











Uwaga: Publikując komentarz, wyrażasz zgodę na Regulamin Serwisu i akceptujesz zasady przetwarzania danych osobowych opisane w Polityce Prywatności.
Nick, treść komentarza i Twój adres IP są przetwarzane zgodnie z RODO w celu moderacji i bezpieczeństwa Serwisu.