Będzie rampa (foto)
Od kilku lat młodzi ludzie zabiegają o budowę skateparku na terenie naszego miasta. Marzeniem każdego rolkarza (i nie tylko) jest ogrodzony, kryty skatepark, w pełni
wyposażony i bezpieczny...
Taka inwestycja uwzględniona jest w Wieloletnim Planie Inwestycyjnym miasta, ale realizacja zaplanowana jest dopiero na lata 2010- 2011. W ubiegłym roku Prezydent Roman Wojcieszek podczas spotkania ze skaterami zadeklarował, że być może uda się zrealizować inwestycję wcześniej, ale tylko jeśli znajdą się wolne środki. Zaoferował jednocześnie doraźną pomoc ze strony miasta i poprosił o przedstawienie pomysłu co na chwilę obecną - przy ograniczonych możliwościach budżetowych - można zrobić by choć trochę poprawić sytuację skarżyskich miłośników rolek i desek. Odpowiedź brzmiała - "zbudujcie rampę".
Taka inwestycja uwzględniona jest w Wieloletnim Planie Inwestycyjnym miasta, ale realizacja zaplanowana jest dopiero na lata 2010- 2011. W ubiegłym roku Prezydent Roman Wojcieszek podczas spotkania ze skaterami zadeklarował, że być może uda się zrealizować inwestycję wcześniej, ale tylko jeśli znajdą się wolne środki. Zaoferował jednocześnie doraźną pomoc ze strony miasta i poprosił o przedstawienie pomysłu co na chwilę obecną - przy ograniczonych możliwościach budżetowych - można zrobić by choć trochę poprawić sytuację skarżyskich miłośników rolek i desek. Odpowiedź brzmiała - "zbudujcie rampę".
Jest ciąg dalszy tej sprawy - miasto niedawno opublikowało zaproszenie do złożenia oferty cenowej na dostawę i montaż rampy dla skaterów z platformą o wymiarach co najmniej 820x488x100 zgodnie ze standardami europejskimi na działce przy powstającym w ramach programu Orlik 2012 kompleksie boisk sportowych przy ul. Sienkiewicza.
Warunkiem udziału w postępowaniu była potwierdzona referencjami (min. 1) realizacja w zakresie jak przedmiot zamówienia, zrealizowana w okresie ostatnich 3 lat, której zakres odpowiada przedmiotowi zamówienia - to ma zagwarantować wysoką jakość i trwałość montowanych urządzeń. Wkrótce poznamy wykonawcę, który będzie miał 25 dni od dnia podpisania umowy na montaż rampy.

Budowa rampy to małe zwycięstwo młodych ludzi, którzy z wielką determinacją przez wiele lat odbijali się od urzędniczego muru...
Trochę historii
Już kilkanaście lat temu pierwsi rolkarze pojawili się na ulicach Skarżyska-Kamiennej. Były to najczęściej grupy osób jeżdżące wspólnie po ulicach naszego miasta bądź też po wszelkiego rodzaju placach czy boiskach. Początkowo jazda na rolkach ograniczała się po prostu do jeżdżenia przodem, tyłem, wykonywania pewnych prostych „trików” w stylu przeskoku czy obrotu, bądź też zjeżdżania po schodach. Oczywiście stosując różne kombinacje. Jednak to było za mało dla rządnych wrażeń, emocji nastolatków i nie tylko. Wraz z pojawianiem się na naszym rynku bardziej profesjonalnych łyżworolek, oraz filmów zza oceanu nadawanych w telewizji kablowej oraz dostępnych w zagranicznych sklepach (skateshop’ach) pojawiły się nowe sposoby ich wykorzystywania.
Do naszego miasta zawitała dyscyplina sportu zwana jazdą agresywną na łyżworolkach (agressive in-line skating). Pojawiły się różnego rodzaju skoki (z obrotami w obydwu płaszczyznach pionowej i poziomej) i slajdy (triki wykonywane na poręczach i murkach). Oczywiście, jako że kilkanaście lat temu miejsca przeznaczone do wykonywania tego typu sportów znajdowały się tylko w nielicznych miastach na świecie, głównie w Stanach Zjednoczonych, trzeba więc było sobie radzić samemu. Rolkarze sami spawali sobie poręcze treningowe, wkopywali je w ustronnych miejscach. Wykorzystywane były również najróżniejsze poręcze znajdujące się przy schodach, co najczęściej spotykało się z nieprzyjaznymi reakcjami zarówno ze strony mieszkańców jak i władz (Policja, Straż Miejska).
Rolkarze dążyli do tego aby mieć swój kawałek placu, gdzie nikomu nie przeszkadzając mogliby spokojnie oddawać się swojej pasji. Ciągle brakowało miejsca, w którym można było w pełni profesjonalnie, bezpiecznie i bez narażania się komukolwiek i narażania kogokolwiek jeździć na rolkach. Rolkarzy ciągle przybywa, zmieniają się pokolenia, jedni jeżdżą już kilkanaście lat na rolkach i pamiętają niemalże początki, inni dopiero co zaczęli a jeszcze inni zafascynowani ich pasją dopiero zamierzają zacząć swoją przygodę z rolkami.
Wielkie nadzieje
Kilka lat temu został zagospodarowany teren na osiedlu Przydworcowe, niedaleko SDH Bartek. Pojawiły się informacje, iż będzie tam kawałek placu zwany skateparkiem. Nadzieje były ogromne, jednak szybko zniknęły, gdy okazało się, że ów skatepark to zupełnie nie przemyślany kawałek placu, gdzie znajduje się klomb z kłującymi krzewami i dwie wysepki z trawą. Plac ten od samego początku jest wykorzystywany głównie przez małe dzieci jeżdżące w kółko na rowerkach.
Kolejnym etapem budowy tego skateparku było wstawienie elementów jego wyposażenia. I tu nadzieje były ogromne, jednak zniknęły jeszcze szybciej niż poprzednie. Przywieziony element (fun box – coś w rodzaju piramidy z najazdami z trzech stron i poręczą z jednej strony) okazał się zupełnie bezużyteczny i nie przemyślany. Osoba która odpowiedzialna była za ten zakup prawdopodobnie w ogóle nie konsultowała tego z kimś kto wie cokolwiek na ten temat, np. z głównymi zainteresowanymi – rolkarzami ze Skarżyska-Kamiennej. Element ten od samego początku przynosił kłopoty. Jazda na rolkach po nim, bez co najmniej kilkuletniego doświadczenia kończyła się bardzo bolesnym upadkiem i kontuzją. Nawet osoby dobrze jeżdżące na rolkach nie korzystały z niego ponieważ był bardzo śliski (żelbeton) a jego konstrukcja miała złe proporcje. Od samego początku przyciągał on dzieci, od najmniejszych które trzymając rodziców za rękę zjeżdżały jak na zjeżdżalni, aż do starszych, które próbowały wjeżdżać na niego na rowerze co w większości przypadków kończyło się upadkiem (bardzo często rozcięta głowa, przyjazd karetki itp.). Zgromadzone wokół niego dzieci uniemożliwiało jazdę na rolkach w miejscu do tego przeznaczonym.
Do naszego miasta zawitała dyscyplina sportu zwana jazdą agresywną na łyżworolkach (agressive in-line skating). Pojawiły się różnego rodzaju skoki (z obrotami w obydwu płaszczyznach pionowej i poziomej) i slajdy (triki wykonywane na poręczach i murkach). Oczywiście, jako że kilkanaście lat temu miejsca przeznaczone do wykonywania tego typu sportów znajdowały się tylko w nielicznych miastach na świecie, głównie w Stanach Zjednoczonych, trzeba więc było sobie radzić samemu. Rolkarze sami spawali sobie poręcze treningowe, wkopywali je w ustronnych miejscach. Wykorzystywane były również najróżniejsze poręcze znajdujące się przy schodach, co najczęściej spotykało się z nieprzyjaznymi reakcjami zarówno ze strony mieszkańców jak i władz (Policja, Straż Miejska).
Rolkarze dążyli do tego aby mieć swój kawałek placu, gdzie nikomu nie przeszkadzając mogliby spokojnie oddawać się swojej pasji. Ciągle brakowało miejsca, w którym można było w pełni profesjonalnie, bezpiecznie i bez narażania się komukolwiek i narażania kogokolwiek jeździć na rolkach. Rolkarzy ciągle przybywa, zmieniają się pokolenia, jedni jeżdżą już kilkanaście lat na rolkach i pamiętają niemalże początki, inni dopiero co zaczęli a jeszcze inni zafascynowani ich pasją dopiero zamierzają zacząć swoją przygodę z rolkami.
Wielkie nadzieje
Kilka lat temu został zagospodarowany teren na osiedlu Przydworcowe, niedaleko SDH Bartek. Pojawiły się informacje, iż będzie tam kawałek placu zwany skateparkiem. Nadzieje były ogromne, jednak szybko zniknęły, gdy okazało się, że ów skatepark to zupełnie nie przemyślany kawałek placu, gdzie znajduje się klomb z kłującymi krzewami i dwie wysepki z trawą. Plac ten od samego początku jest wykorzystywany głównie przez małe dzieci jeżdżące w kółko na rowerkach.
Kolejnym etapem budowy tego skateparku było wstawienie elementów jego wyposażenia. I tu nadzieje były ogromne, jednak zniknęły jeszcze szybciej niż poprzednie. Przywieziony element (fun box – coś w rodzaju piramidy z najazdami z trzech stron i poręczą z jednej strony) okazał się zupełnie bezużyteczny i nie przemyślany. Osoba która odpowiedzialna była za ten zakup prawdopodobnie w ogóle nie konsultowała tego z kimś kto wie cokolwiek na ten temat, np. z głównymi zainteresowanymi – rolkarzami ze Skarżyska-Kamiennej. Element ten od samego początku przynosił kłopoty. Jazda na rolkach po nim, bez co najmniej kilkuletniego doświadczenia kończyła się bardzo bolesnym upadkiem i kontuzją. Nawet osoby dobrze jeżdżące na rolkach nie korzystały z niego ponieważ był bardzo śliski (żelbeton) a jego konstrukcja miała złe proporcje. Od samego początku przyciągał on dzieci, od najmniejszych które trzymając rodziców za rękę zjeżdżały jak na zjeżdżalni, aż do starszych, które próbowały wjeżdżać na niego na rowerze co w większości przypadków kończyło się upadkiem (bardzo często rozcięta głowa, przyjazd karetki itp.). Zgromadzone wokół niego dzieci uniemożliwiało jazdę na rolkach w miejscu do tego przeznaczonym.

Wzięli sprawy w swoje ręce
Z powodu tak słabej inicjatywy władz miasta, zdecydowali zrobić coś z tym placem zwanym skateparkiem, by choć odrobinę zasłużył on na swoją nazwę. To było i zresztą nadal jest jedyne co mają, więc chcieli o to zadbać.
Wstawiali własne poręcze, grindboxy itp., jednak często były one niszczone przez wandali. Również wstawianie poręczy nie było sprawą prostą, bo zawsze znalazł się jakiś „dobry człowiek”, który wzywał Policję bądź Straż Miejską. Z powodu wandalizmu konieczne było stworzenie czegoś bardziej wytrzymałego. W ten sposób powstał do dziś stojący wzdłuż zjazdu na skateparku grindbox, który zaprojektował jeden z rolkarzy i został przez rolkarzy wykonany z własnych środków. Skatepark został również uzupełniony przez kilka poręczy.
Elementy te są tak bardzo funkcjonalne i profesjonalne, że na nasz skarżyski „skatepark” przyjeżdżali ludzie z całej Polski i bardzo sobie cenili wykonany przez rolkarzy grindbox. Jest to element, który ukazuje, ze niezbyt dużym nakładem finansowym (rzędu kilkuset złotych) oraz nakładem pracy kilku osób można stworzyć coś naprawdę profesjonalnego i funkcjonalnego, w przeciwieństwie do elementu, który został postawiony na środku skateparku przez miasto.
Wstawiali własne poręcze, grindboxy itp., jednak często były one niszczone przez wandali. Również wstawianie poręczy nie było sprawą prostą, bo zawsze znalazł się jakiś „dobry człowiek”, który wzywał Policję bądź Straż Miejską. Z powodu wandalizmu konieczne było stworzenie czegoś bardziej wytrzymałego. W ten sposób powstał do dziś stojący wzdłuż zjazdu na skateparku grindbox, który zaprojektował jeden z rolkarzy i został przez rolkarzy wykonany z własnych środków. Skatepark został również uzupełniony przez kilka poręczy.
Elementy te są tak bardzo funkcjonalne i profesjonalne, że na nasz skarżyski „skatepark” przyjeżdżali ludzie z całej Polski i bardzo sobie cenili wykonany przez rolkarzy grindbox. Jest to element, który ukazuje, ze niezbyt dużym nakładem finansowym (rzędu kilkuset złotych) oraz nakładem pracy kilku osób można stworzyć coś naprawdę profesjonalnego i funkcjonalnego, w przeciwieństwie do elementu, który został postawiony na środku skateparku przez miasto.
|
|
|
|
|
Ciągłym problemem pozostaje jednak bezpieczeństwo. Biegające po skateparku dzieci, jeżdżące po nim na rowerkach, pojawiają się znikąd bez opieki i wbiegają/wjeżdżają wprost pod rolkarzy. Stwarza to ogromne niebezpieczeństwo zarówno dla dzieci jak i rolkarzy. Wielokrotnie rolkarze spotkali się z nieprzyjemnościami ze strony rodziców, którzy pilnują swoich pociech pijąc piwo w pobliskim lokalu. Posługiwali się oni argumentem, iże ten plac jest dla wszystkich nie tylko dla rolkarzy.
Myśląc o przyszłości...
Konieczne jest więc wybudowanie zamkniętego obiektu, ogrodzonego, spełniającego wszelkie normy bezpieczeństwa i jakości. Obiekt ten powinien spełniać potrzeby osób z niego korzystających. Oczywiście sytuacje przedstawione w powyższym tekście dotyczą tylko i wyłącznie rolkarzy, jednak skatepark jest również miejscem, gdzie jeździ się np. na deskorolce, rowerze czy snakeboardzie.W wielu miastach w Polsce skateparki takie powstały. Liczymy, że budowa rampy to dopiero początek - a w 2010 zgodnie z planami rozpocznie się budowa skateparku z prawdziwego zdarzenia.
Janek9, KW
Myśląc o przyszłości...
Konieczne jest więc wybudowanie zamkniętego obiektu, ogrodzonego, spełniającego wszelkie normy bezpieczeństwa i jakości. Obiekt ten powinien spełniać potrzeby osób z niego korzystających. Oczywiście sytuacje przedstawione w powyższym tekście dotyczą tylko i wyłącznie rolkarzy, jednak skatepark jest również miejscem, gdzie jeździ się np. na deskorolce, rowerze czy snakeboardzie.W wielu miastach w Polsce skateparki takie powstały. Liczymy, że budowa rampy to dopiero początek - a w 2010 zgodnie z planami rozpocznie się budowa skateparku z prawdziwego zdarzenia.
Janek9, KW










Uwaga: Publikując komentarz, wyrażasz zgodę na Regulamin Serwisu i akceptujesz zasady przetwarzania danych osobowych opisane w Polityce Prywatności.
Nick, treść komentarza i Twój adres IP są przetwarzane zgodnie z RODO w celu moderacji i bezpieczeństwa Serwisu.