Skarżysko-Kamienna kontakt@skarzysko24.pl
- Reklama -
Image

Skarżysko 09 '39 (cz. 2 - Początki)



Ogół społeczeństwa miasta i okolicy dowiedział się o napaści hitlerowskich Niemiec na Polskę przede wszystkim z rozpaczliwego bicia dzwonów, ryku syren i huku dział ostrzeliwujących nieprzyjacielskie samoloty. Prasa poranna l września, ponieważ drukowana była 31 sierpnia w nocy, podawała jeszcze wiadomości pełne nadziei na uratowanie pokoju.

Społeczeństwo Skarżyska-Kamiennej zareagowało na hiobowe wieści o wojnie bardzo spokojnie i z dużą wewnętrzną dyscypliną. Robotnicy i urzędnicy zgłosili się do pracy nie tylko bez opóźnień, ale nawet - jak w przypadku służb miejskich i personelu medycznego – jeszcze przed obowiązującą godziną rozpoczęcia pracy. Trzy znajdujące się w mieście kościoły katolickie zapełniły się wiernymi. Niektórzy księża wygłaszali okolicznościowe kazania. Tak na przykład ks. Kazimierz Pelc w kościele N. Serca Jezusowego wygłosił płomienne kazanie, w którym nawoływał do służenia Ojczyźnie i wiary w opiekę boską.

Również wszystkie służby obrony cywilnej od wczesnych godzin rannych stawiały się na wyznaczonych posterunkach. Przybyli nawet ci, którzy byli urlopowani. Obsadzono punkty obserwacyjne, zaprowadzono dyżury sanitarne przy schronach. Podjęto pospieszne wzmacnianie i zabezpieczanie schronów.

W piątek, w pierwszym dniu wojny i w sobotę, życie społeczne w mieście nie uległo zakłóceniu. Występował tylko nadal zwiększony ruch w sklepach. Aż dziw, że rodzice na przykład nie lękali się o dzieci, bo nie tylko ci z miasta, ale i z okolicznych wiosek, uczniowie w wieku 10 - 12 lat a może i młodsi licznie kręcili się po ulicach Kamiennej i dokonywali 'zakupów podręczników w księgarniach Płocharskich, Zawłockiego i Stachurki. Również i targ, jako że było już po żniwach i po wypłacie w fabrykach ściągnął, jakby nic ważnego nie zaszło, liczniejsze niż w ubiegłych tygodniach rzesze sprzedających oraz kupujących. Jak zwykle w takim dniu tzw. gosposie z wyładowanymi koszami pukały do mieszkań oferując sprzedaż nabiału i drobiu.

Te pierwsze dwa dni upłynęły jakby normalnie, mimo że kilka razy syreny ogłaszały alarm. Wrogie samoloty pojedynczo lub w eskadrach przelatywały na dużej wysokości. Praca we wszystkich zakładach przebiegała normalnie. Jedynie na kolei zmieniły się rodzaje transportów, konwojowane ładunki amunicji i materiałów strategicznych oraz wojsko w największym pośpiechu „przepychane" były przez ten duży węzeł kolejowy. Na stacji wyczuwało się atmosferę nerwowości, ale skarżyscy kolejarze pracowali sprawnie i z rozwagą wykonywali swe zadania. Powracając z trasy drużyny konduktorskie i maszynistów przywoziły pierwsze relacje o skutkach bestialskich nalotów na Warszawę, Łódź, Koluszki i inne miasta.

Te wieści jednak nie osłabiały ducha odwagi ani kolejarzy, ani całego społeczeństwa Skarżyska-Kamiennej. Pociągi osobowe począwszy od soboty - 2 września były przeładowane, bowiem zaczęła się najpierw ewakuacja rodzin z zagrożonych terenów, a następnie ucieczka przed frontem. Również na szosie Krakowskiej, obok pojazdów wojskowych zaczęło się pojawiać coraz więcej wozów i pieszych cywilnych.

Prawdziwe piekło wojny zaczęło się dla miasta w niedzielę rano, tj. 3 września 1939 r. Już około godziny 8.30 zawyły syreny. Ludzie w ten świąteczny poranek udawali się do kościołów tłumniej niż zwykle. Parę minut po godzinie dziewiątej, eskadra złożona bodajże z dwunastu bombowców ukrytym lotem tuż nad lasem od strony północnej dotarła nad położone w kotlinie świętujące miasto. Główny atak skierowany był na stację kolejową, a szczególnie na dworzec osobowy. Obrona przeciwlotnicza rozpoczęła natychmiast akcję, ale ponieważ loty odbywały się na niewielkiej wysokości, niemal nad dachami budynków, skuteczność ostrzeliwania była mała. Strącony został tylko jeden samolot, który spadł na łąkach koło Skarżyska Książęcego.

Tej niedzieli nadlatywały jeszcze dwukrotnie niemieckie samoloty. Zrzucały bomby rozpryskujące, przeważnie małe sto-dwieście kilogramowe. Zniszczeń dokonały głównie na stacji kolejowej i po części w mieście. Na stacji rozerwane zostały tory, rozbito kilka wagonów, uszkodzono jeden parowóz, uszkodzony został wiadukt nad torami, unieruchomiona obrotnica parowozowa i zbombardowano dwa budynki stacyjne. Na odległą fabrykę amunicji spadło stosunkowo niewiele bomb, ale także uszkodziły skrzydła budynku biura głównego oraz kilka dachów na halach produkcyjnych.

Tego właśnie dnia w czasie pierwszego nalotu zginęło 14 osób, w tym połowa cywilów. Rannych było znacznie więcej. Z narażaniem życia spieszyli z pomocą dyżurujący lekarz kolejowy dr Adam Karczewski i ksiądz Kazimierz Pelc. Ciężej poszkodowanych przewieziono do punktu operacyjnego w szpitalu fabrycznym w osiedlu Kolonii Robotniczej. Ten nalot mógł spowodować jeszcze większe straty, gdyby trafiono w któryś z kościołów, bo przecież bomby padały w niewielkiej odległości.

Opis przeżyć ludzi w kościołach odnotowany został w kronice parafialnej przez ks. Seweryna Kiersztejna, proboszcza parafii w sąsiednim Bliżynie, do którego dotarła jedna z eskadr bombardujących Skarżysko-Kamienną. W czasie nabożeństwa niedzielnego o godz. 9.00 - jak odnotował proboszcz: ,,...dziewięć bomb zrzucono na pobliską stację, z których trzy eksplodowały obok kościoła parafialnego na łące kościelnego Młodawskiego. W Kościele wybuchł popłoch nie do opisania, płacz i krzyk kobiet, co łącznie z trzaskiem wypadających szyb i z hukiem bomb obezwładniło mnie stojącego przy ołtarzu... Zamarło we mnie życie. Drżąc cały z trudem dokończyłem ofiarę Mszy Świętej, a z chwilą coraz gwałtowniejszego popłochu zacząłem po Mszy Świętej Suplikacje. Krzyżem leżąc słyszałem jeno jęk z płaczem straszliwym połączony, w słowach: Święty Boże, Święty Mocny zmiłuj się nad nami... Przez długą chwilę szybowały bombowce niemieckie nad kościołem, lecz żadna z bomb nie trafiła w świątynię przepełnioną ludźmi...” Zapewne podobny dramat przeżywali wierni w skarżyskich kościołach, choć nie zostało to odnotowane w kronikach parafialnych.

W czasie tych nalotów wszyscy ofiarnie wykonywali swe funkcje, ale na szczególne wyróżnienie zasłużył sobie Witold Ergietowski, uczeń Gimnazjum i Liceum im. A. Witkowskiego i drużynowy harcerzy tejże szkoły. Pełniąc dyżur na wieży kolejowej straży pożarnej, został ranny, ale nie opuścił stanowiska.

W poniedziałek 4 września nękały miasto tylko pojedyncze i wysoko latające samoloty, ale we wtorek (5 września 1939) powtórzony został silny nalot. I tym razem udało się zestrzelić jeden samolot wroga, który spadł koło Parszowa. Znów bomby posypały się na stację kolejową, gdzie dokonały zniszczeń i od których zginęło kilkanaście osób cywilnych i żołnierzy.

Naprawianiem torów zajmowały się bez przerwy specjalne ekipy kolejowe oraz wojska saperskie, tak że sprawność węzła kolejowego umożliwiała jego funkcjonowanie do końca działań wojennych. Oprócz szkód przedstawionych powyżej, naloty spowodowały narastanie strachu wśród mieszkańców bombardowanego miasta. Już po niedzielnym nalocie część mieszkańców Skarżyska-Kamiennej zaczęła wyjeżdżać do znajomych i krewnych zamieszkałych w okolicznych wioskach.

Polskie Radio, 5 września 1939:
{play}wojna2.mp3{/play}


C.D.N.

wikary

Uwaga: Publikując komentarz, wyrażasz zgodę na Regulamin Serwisu i akceptujesz zasady przetwarzania danych osobowych opisane w Polityce Prywatności.

Nick, treść komentarza i Twój adres IP są przetwarzane zgodnie z RODO w celu moderacji i bezpieczeństwa Serwisu.

Informacja! Informujemy, że w trosce o jakość dyskusji każdy komentarz przechodzi proces moderacji. Twoja wypowiedź pojawi się na stronie po zatwierdzeniu przez administratora – zazwyczaj trwa to nie dłużej niż 24 godziny. Dziękujemy za cierpliwość!
Aktualności
Sport
Kronika policyjna
- Reklama -
dompogrzebowy_out.jpg
Najnowsze artykuły
Zaproszenia
- Reklama -
Dobre Fotki Mariusz Busiek
Ostatnio komentowane
Ostatnio popularne
Na naszym Facebooku
Informacje praktyczne
Redakcja
ul. Paryska 232A/3
26-110 Skarżysko-Kamienna
+48 508 12 72 16
kontakt@skarzysko24.pl
Nota prawna

Wydawca portalu skarzysko24.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy i postów zamieszczanych przez użytkowników portalu. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.

Logowanie