Skarżysko 09 '39 (cz. 3 - Ewakuacja)

We wtorek, 5 września, po ogłoszeniu alarmu wielu ludzi opuściło pospiesznie swe domy i szukało schronienia w pobliskich lasach. Po tym drugim dużym nalocie lasy pełne były koczowisk, różnego rodzaju szałasów i ziemianek, w których niektóre rodziny pozostawały na noc. Miasto opustoszało. Pozostali w nim tylko najodważniejsi, którzy mieli pilnować domostw.
Z każdym dniem zwiększała się ilość uciekinierów idących głównymi traktami w wielkich grupach w kierunku Warszawy. Nadawano przez radio komunikaty, że zwłaszcza mężczyźni powinni się stawić w stolicy, bo tam będą potrzebni do obrony. Ciągnęły drogami całe masy ludzi, czasami z małymi dziećmi i oczywiście podręcznymi tobołami, a niekiedy i większym dobytkiem na rowerach lub wózkach dwukołowych. W ostatnich dniach przed nadejściem frontu uciekinierzy maszerowali już nie tylko głównymi, ale i polnymi drogami, udając się również i na wschód. Te masy cywilów utrudniały poruszanie się jednostek wojskowych jadących wówczas w przeciwnym kierunku na front.
5 września dyrektor Olszański zarządził przygotowanie ewakuacji Państwowej Fabryki Amunicji ze Skarżyska-Kamiennej do Włodzimierza Wołyńskiego. Ewakuacją objęto prawie całą załogę oraz niektóre najistotniejsze dla produkcji maszyny i urządzenia. Załadowano je na wagony i wyruszyły koleją już następnego dnia. Również część załogi odjechała tego dnia, ale większość pracowników udała się w drogę różnymi podwodami, na rowerach, a nawet pieszo w kierunku Lublina przez most na Wiśle w Annopolu. Fabrykę opuszczono właściwie w największym porządku, nie niszcząc ani pozostawionych maszyn i urządzeń, ani nawet dokumentacji. Podobno niektóre biura i hale fabryczne zdyscyplinowani pracownicy nawet posprzątali.
W związku z posługiwaniem się różnorodnymi środkami komunikacyjnymi utrudniona była koordynacja tej ewakuacji. Po odjeździe lub wyjściu ze Skarżyska-Kamiennej stracono łączność organizacyjną i tylko poczucie dyscypliny nakazywało pracownikom ten kilkudniowy marsz, najczęściej w ostatnich dniach już bez wyżywienia, opieki lekarskiej i obrony, która na terenach za Bugiem była bardzo potrzebna przed atakiem band nacjonalistów ukraińskich. Warto zaznaczyć, że ewakuowanym pracownikom wypłacono zaliczki, a resztę pensji mieli otrzymać we Włodzimierzu Wołyńskim. W opuszczonej fabryce pozostały tylko służby wartownicze.
Inne zakłady pracy nie były ewakuowane, z wyjątkiem Policji Państwowej, która w zorganizowany sposób odjechała z miasta na rowerach 7 września. W tym dniu większość mężczyzn z innych zakładów pracy, a w tym kolejarzy, samorzutnie podjęła decyzję ucieczki za Wisłę. Droga odwrotu przez Starachowice i Ostrowiec była już zagrożona i dlatego udawano się w kierunku Szydłowca, Wierzbicy i Iłży. W tej fali uciekinierów znalazła się „egzotyczna" grupa cyrku Staniewskich, Wyładowała się ona z pociągu i wraz z cennym dobytkiem - zwierzętami podjęła ucieczkę Szosą Krakowską w kierunku Szydłowca i Radomia.
Miasto Skarżysko-Kamienna ze względu na znajdujący się tu przemysł zbrojeniowy oraz skrzyżowanie ważnych szlaków komunikacyjnych miało w polskich planach strategicznych duże znaczenie. Pierwotnie cały rejon Gór Świętokrzyskich, a wraz z nimi i Skarżysko-Kamienna wyznaczone było w zadaniach obronnych Armii „Łódź", jednak już w czasie pierwszych dni działań wojennych 3 września z rozkazu Naczelnego Wodza marszałka Edwarda Rydza-Smigłego w rejonie, w którym leżało miasto, tj. w trójkącie Tomaszów Mazowiecki—Radom—Kielce zlokalizowany został odwód Naczelnego Wodza, tj. Armia „Prusy". Południowa grupa tej armii jako Grupa Operacyjna (GO) zlokalizowana została w rejonie Końskie — Kielce — Radom. Dowódcą tej GO został gen. bryg. Stanisław Skwarczyński, a szefem jego sztabu był ppłk Bogdan Szeligowski. W skład tej grupy wchodzić miały 3, 12 i 36 Dywizje Piechoty (DP), ściągane tu z innych rejonów Polski.
Zanim dywizje te przybyły w wyznaczony rejon koncentracji Naczelne Dowództwo dostrzegło niebezpieczeństwo wbicia się klinów niemieckich i dlatego oddelegowany został na ten teren płk Kazimierz Glabisz - oficer do zadań specjalnych Naczelnego Dowództwa. Do pomocy przydzielono mu ppłk. Bronisława Kowalczewskiego. Zadaniem płk. Glabisza było pospieszne zorganizowanie siłami garnizonów kieleckiego i radomskiego zamknięcia szosy Kielce — Radom w rejonie przed Skarżyskiem-Kamienną. Po przybyciu dowództwa GO oddziały płk. K. Glabisza zostały podporządkowane gen. St. Skwarczyńskiemu. Płk K. Glabisz rozporządzał zorganizowanym z różnych pozostałych jednostek w Kielcach 154 pułkiem piechoty (pp) z baterią dział i pseudo-pułkami sformowanymi w Radomiu, mianowicie 93 pp i pułkiem zbiorowym 16 DP. 93 pp uzbrojony był w karabiny pobrane wprost z fabryki w Radomiu oraz 3 ckm. Pułk zbiorowy był bez ckm i rkm i bez broni pancernej. Możliwości bojowe tych pułków były więc bardzo ograniczone.
W rejon Skarżyska-Kamiennej począwszy od 3 września transportami kolejowymi skierowano od strony Ostrowca 12 DP, a od strony Dęblina i Radomia 3 DP. Dowódca 12 DP gen. bryg. Gabriel Paszkiewicz przybył do Skarżyska-Kamiennej podczas opisanego wcześniej nalotu niemieckiego i zakwaterowany został w jednym z budynków kolejowych. Zbombardowanie stacji kolejowej spowodowało, że w nocy z 3 na 4 września wyładunek transportów 12 DP musiał się odbywać przed miastem, na stacjach Grzybowa Góra i Wąchock. Z tych powodów przybywające 4 września jednostki 3 DP zmuszone były wyładowywać się częściowo na stacji w Szydłowcu i Jastrzębiu, a 3 baony aż w Radomiu. Przybyła 3 DP miała swój punkt zborny w rozwidleniu linii kolejowej Radom — Skarżysko — Ostrowiec w rejonie wsi Świerczek — Kierz Niedźwiedzi — Jagodne. Sztab płk. Mariana Turkowskiego kwaterował przez kilkanaście godzin we wsi Świerczek, a później w Kierzu Niedźwiedzim. Do 12 DP dołączyła się część jednostek z 3 DP oraz przez wycofanie się w kierunku Odrowąża i Bliżyna nawiązana została łączność ze zbliżającą się w odwrocie 36 DP.
Nieprzyjaciel zbliżał się do Skarżyska-Kamiennej z dwóch kierunków, od strony Kielc i od Końskich, o które tego dnia toczył się zacięty bój pod Rudą Maleniecką. Dodatkowe zagrożenie dla Skarżyska-Kamiennej pojawiło się od wschodu, gdy Niemcy wbili się klinem w kierunku Bodzentyna i dotarli dalej aż do Wierzbnika-Starachowic. W takiej sytuacji gen. St. Skwarczyński, dowódca GO podjął zadanie zorganizowania zapory w Górach Świętokrzyskich przed Skarżyskiem-Kamienną. W czasie wykonania tego zadania nastąpiło dalsze przegrupowanie 12 DP. 6 września do Bliżyna skierowane zostały 51 pp wraz z dyonem II/12 pułku artylerii lekkiej (pal), aby zorganizować obronę na krańcach gminy od południa i południowego zachodu oraz utrzymać łączność z baonami 3 DP ...„ugrupowanymi obronnie na wysuniętych pozycjach pod Krasną, Lutą i Samsonowem. W tym dniu kontaktu z nieprzyjacielem jeszcze nie było..." — podawał meldunek sytuacyjny.
C.D.N.










Uwaga: Publikując komentarz, wyrażasz zgodę na Regulamin Serwisu i akceptujesz zasady przetwarzania danych osobowych opisane w Polityce Prywatności.
Nick, treść komentarza i Twój adres IP są przetwarzane zgodnie z RODO w celu moderacji i bezpieczeństwa Serwisu.