Lekarze zadeklarują chęć kontynuacji pracy w skarżyskim szpitalu, ale nie bezwarunkowo. Do porozumienia nadal daleko?
W kwietniu, po propozycji dyrektora szpitala Macieja Juszczyka przedstawionej lekarzom, żeby obniżyć ich zarobki (o kilkaset złotych) i zmniejszyć stawki za dyżury na oddziałach dla kierowników działów kilkudziesięciu lekarzy powiedziało "stop". Lekarze odmówili podpisania nowych warunków pracy i płacy, co (po upływie terminu obowiązywania dotychczasowych umów) w zasadzie oznaczałoby ich odejście z pracy.
Natychmiast rozpoczęła się otwarta dyskusja (m.in. za pomocą oświadczeń i wypowiedzi zamieszczanych w lokalnych mediach) o tym, co dzieje się w szpitalu. Wiele osób dyrektorowi i władzom powiatu stawiało pytanie, czy zaistniała sytuacja nie stanowi zagrożenia funkcjonowania szpitala. Maciej Juszczyk zapewniał wówczas, że takiego zagrożenia nie ma.
Mówiono otwarcie, że jeśli lekarze nie zaakceptują nowych warunków pracy niezwłocznie zostaną podjęte kroki, by zapewnić prawidłowe funkcjonowanie szpitala (w domyśle zatrudnieni zostaną nowi lekarze). Lekarze nie zgadzający się na nowe warunki pracy tych zapowiedzi nie traktowali poważnie, powszechnie bowiem wiadomo, że lekarzy na "rynku" po prostu brakuje.
Sytuacja z biegiem dni stawała się poważna. Lekarze trwali przy swoim, sztywne stanowisko dotyczące konieczności wprowadzenia zmian w warunkach pracy prezentował również dyrektor szpitala i władze powiatu.
W takiej atmosferze przystąpiono do rozmów, które miały na celu znalezienie wyjścia z patowej sytuacji. Obie strony deklarowały wprawdzie wolę kompromisu, ale kolejne tury negocjacji (w sumie było ich aż 7) i wypowiedzi publiczne obu stron konfliktu pokazały, że o porozumienie będzie trudno.
Maciej Juszczyk nadal bowiem próbował przekonywać, że wprowadzenie nowych warunków pracy i płacy w szpitalu jest konieczne dla ograniczenia kosztów działalności szpitala. Wydawało się również, że działania podejmowane przez dyrektora mają absolutne popracie ze starosty Michała Jędrysa.
Starosta brylował w mediach, starając się pokazać, że kontroluje sytuację i ma determinację, by wprowadzić w szpitalu niezbędne zmiany - i to nawet gdyby oznaczałoby to odejście ze szpitala części lekarzy (wszak miał być przygotowany plan "B" na taką okoliczość). Deklarował chęć porozumienia z lekarzami, ale z tonu wypowiedzi starosty można było raczej wysnuć wnioski, że oczekuje od nich nie tyle propozycji porozumienia, a czegoś na kształt złożenia mu hołdu i posypania przez lekarzy głów popiołem.
Taka postawa starosty spotkała się z dobrym przyjęciem części opinii publicznej. Nie jest bowiem wielką tajemnicą, że (sprawiedliwie, czy nie) kwestie płac lekarzy budzą kontrowersje wśród mieszkańców. Każdy, kto spróbuje obniżyć pensje lekarzom zyskuje bowiem spore poparcie społeczne (czasami nawet wbrew logice - samą tylko obietnicą obniżenia im pensji).
Jest jednak pewien różnica pomiędzy tym, co starosta mówił, a tym, co z Zarządem Powiatu robił...
Na długo przed pojawieniem się oficjalnego sygnału o możliwości odwołania dyrektora Juszczyka, podczas negocjacji z lekarzami Zarząd Powiatu zadeklarował, że w zamian za deklarację dalszej pracy w szpitalu ze strony lekarzy, podpisanie umów opartych o nowe zasady pracy i płacy, i rezygnacji z przywilejów (które lekarzom gwarantowało porozumienie z 2007 roku), jest skłonny do odwołania Juszczyka (chociaż w tym samym czasie w mediach udzielał dyrektorowi poparcia) i spełnić warunek postawiony przez lekarzy już na początku negocjacji.
Różnice pomiędzy publicznymi wypowiedziami starosty, a stanowiskiem prezentowanym podczas negocjacji były więc zasadnicze (mówią o tym i sami lekarze).
Może dlatego lekarze z dużą dozą nieufności podeszli do propozycji władz powiatu. Zadeklarowali, że w przypadku odwołania dyrektora podpiszą nowe umowy skonstruowane w oparciu o nowe warunki pracy i płacy, ale pod warunkiem wpisania do nich zapisów porozumienia z 2007 roku. Lekarze chcąc wyjść oczekiwaniom władz powiatu zadeklarowali, że dla wyjścia z obecnej sytuacji, skłonni są zaakceptować też 2-letnie zawieszenie obowiązywania zapisów wspomnianego porozumienia i zrezygnować z zasądzonych już (a będących konsekwencją zapisów porozumienia) należności za lata ubiegłe.
Zarząd Powiatu twardo obstawał jednak za tym, by lekarze całkowicie zrezygnowali z korzystnych dla nich zapisów porozumienia.
Lekarzom takie stanowisko władz powiatu było trudno zrozumieć. W rozmowach z dziennikarzami nie ukrywali, że - przynajmniej wg. części z nich - brak reakcji na propozycje lekarzy pokazuje, że władzom powiatu zależy na utrzymaniu zamieszania w szpitalu. Według lekarzy, takie zamieszanie miałoby bowiem wpisywać się w scenariusz przekształceń formy organizacyjno-prawnej szpitala, których efektem w dłuższej perspektywie czasu mogłoby być przejęcie szpitala przez bliżej nieokreśloną grupę interesu.
W takiej atmosferze o konsensus było trudno. Czasu, by takowy osiągnąć pozostało coraz mniej.
W piątek (18 maja) podczas konferencji prasowej starosta Michał Jędrys oficjalnie poinformował, że jest skłonny odwołać Macieja Juszczyka z funkcji dyrektora Szpitala Powiatowego w Skarżysku-Kamiennej (a dokładniej, że tego nie chce, ale musi), jeśli lekarze zdecydują się na dalszą pracę w szpitalu i podpiszą nowe warunki płacowe. Na złożenie pisemnej deklaracji przystąpienia do pracy lekarze mają czas do jutra do godz. 08:00.
Co złośliwsi zarzucili mu, że dziwnym trafem grać w otwarte karty starosta postanowił dopiero w momencie pojawiających się informacji o możliwym złożeniu wniosku o jego odwołanie z funkcji starosty. Nie brak również opinii, że z potencjalnego odwołania dyrektora Juszczyka i prawdopodobnego braku rezygnacji przez lekarzy z zapisów porozumienia z 2007 roku chce zrobić medialne show.
Przyglądając się bliżej pewnym dokumentom można stwierdzić, że (przynajmniej jeśli chodzi o zarzut robienia medialnego show) coś jest na rzeczy...
Podczas konferencji prasowej starosty otrzymaliśmy kopię oświadczenia skierowanego do Zarządu Powiatu przez lekarzy już 16.05 (czyli dwa dni przed konferencją prasową). Samo oświadczenie jest tylko potwierdzeniem opisywanych wcześniej żądań i zobowiązań lekarzy (oświadczenie na konferencji otrzymaliśmy bez podpisów - o zamieszczonym poniżej piszemy dalej):
Natychmiast rozpoczęła się otwarta dyskusja (m.in. za pomocą oświadczeń i wypowiedzi zamieszczanych w lokalnych mediach) o tym, co dzieje się w szpitalu. Wiele osób dyrektorowi i władzom powiatu stawiało pytanie, czy zaistniała sytuacja nie stanowi zagrożenia funkcjonowania szpitala. Maciej Juszczyk zapewniał wówczas, że takiego zagrożenia nie ma.
Mówiono otwarcie, że jeśli lekarze nie zaakceptują nowych warunków pracy niezwłocznie zostaną podjęte kroki, by zapewnić prawidłowe funkcjonowanie szpitala (w domyśle zatrudnieni zostaną nowi lekarze). Lekarze nie zgadzający się na nowe warunki pracy tych zapowiedzi nie traktowali poważnie, powszechnie bowiem wiadomo, że lekarzy na "rynku" po prostu brakuje.
Sytuacja z biegiem dni stawała się poważna. Lekarze trwali przy swoim, sztywne stanowisko dotyczące konieczności wprowadzenia zmian w warunkach pracy prezentował również dyrektor szpitala i władze powiatu.
W takiej atmosferze przystąpiono do rozmów, które miały na celu znalezienie wyjścia z patowej sytuacji. Obie strony deklarowały wprawdzie wolę kompromisu, ale kolejne tury negocjacji (w sumie było ich aż 7) i wypowiedzi publiczne obu stron konfliktu pokazały, że o porozumienie będzie trudno.
Maciej Juszczyk nadal bowiem próbował przekonywać, że wprowadzenie nowych warunków pracy i płacy w szpitalu jest konieczne dla ograniczenia kosztów działalności szpitala. Wydawało się również, że działania podejmowane przez dyrektora mają absolutne popracie ze starosty Michała Jędrysa.
Starosta brylował w mediach, starając się pokazać, że kontroluje sytuację i ma determinację, by wprowadzić w szpitalu niezbędne zmiany - i to nawet gdyby oznaczałoby to odejście ze szpitala części lekarzy (wszak miał być przygotowany plan "B" na taką okoliczość). Deklarował chęć porozumienia z lekarzami, ale z tonu wypowiedzi starosty można było raczej wysnuć wnioski, że oczekuje od nich nie tyle propozycji porozumienia, a czegoś na kształt złożenia mu hołdu i posypania przez lekarzy głów popiołem.
Taka postawa starosty spotkała się z dobrym przyjęciem części opinii publicznej. Nie jest bowiem wielką tajemnicą, że (sprawiedliwie, czy nie) kwestie płac lekarzy budzą kontrowersje wśród mieszkańców. Każdy, kto spróbuje obniżyć pensje lekarzom zyskuje bowiem spore poparcie społeczne (czasami nawet wbrew logice - samą tylko obietnicą obniżenia im pensji).
Jest jednak pewien różnica pomiędzy tym, co starosta mówił, a tym, co z Zarządem Powiatu robił...
Na długo przed pojawieniem się oficjalnego sygnału o możliwości odwołania dyrektora Juszczyka, podczas negocjacji z lekarzami Zarząd Powiatu zadeklarował, że w zamian za deklarację dalszej pracy w szpitalu ze strony lekarzy, podpisanie umów opartych o nowe zasady pracy i płacy, i rezygnacji z przywilejów (które lekarzom gwarantowało porozumienie z 2007 roku), jest skłonny do odwołania Juszczyka (chociaż w tym samym czasie w mediach udzielał dyrektorowi poparcia) i spełnić warunek postawiony przez lekarzy już na początku negocjacji.
Różnice pomiędzy publicznymi wypowiedziami starosty, a stanowiskiem prezentowanym podczas negocjacji były więc zasadnicze (mówią o tym i sami lekarze).
Może dlatego lekarze z dużą dozą nieufności podeszli do propozycji władz powiatu. Zadeklarowali, że w przypadku odwołania dyrektora podpiszą nowe umowy skonstruowane w oparciu o nowe warunki pracy i płacy, ale pod warunkiem wpisania do nich zapisów porozumienia z 2007 roku. Lekarze chcąc wyjść oczekiwaniom władz powiatu zadeklarowali, że dla wyjścia z obecnej sytuacji, skłonni są zaakceptować też 2-letnie zawieszenie obowiązywania zapisów wspomnianego porozumienia i zrezygnować z zasądzonych już (a będących konsekwencją zapisów porozumienia) należności za lata ubiegłe.
Zarząd Powiatu twardo obstawał jednak za tym, by lekarze całkowicie zrezygnowali z korzystnych dla nich zapisów porozumienia.
Lekarzom takie stanowisko władz powiatu było trudno zrozumieć. W rozmowach z dziennikarzami nie ukrywali, że - przynajmniej wg. części z nich - brak reakcji na propozycje lekarzy pokazuje, że władzom powiatu zależy na utrzymaniu zamieszania w szpitalu. Według lekarzy, takie zamieszanie miałoby bowiem wpisywać się w scenariusz przekształceń formy organizacyjno-prawnej szpitala, których efektem w dłuższej perspektywie czasu mogłoby być przejęcie szpitala przez bliżej nieokreśloną grupę interesu.
W takiej atmosferze o konsensus było trudno. Czasu, by takowy osiągnąć pozostało coraz mniej.
W piątek (18 maja) podczas konferencji prasowej starosta Michał Jędrys oficjalnie poinformował, że jest skłonny odwołać Macieja Juszczyka z funkcji dyrektora Szpitala Powiatowego w Skarżysku-Kamiennej (a dokładniej, że tego nie chce, ale musi), jeśli lekarze zdecydują się na dalszą pracę w szpitalu i podpiszą nowe warunki płacowe. Na złożenie pisemnej deklaracji przystąpienia do pracy lekarze mają czas do jutra do godz. 08:00.
Co złośliwsi zarzucili mu, że dziwnym trafem grać w otwarte karty starosta postanowił dopiero w momencie pojawiających się informacji o możliwym złożeniu wniosku o jego odwołanie z funkcji starosty. Nie brak również opinii, że z potencjalnego odwołania dyrektora Juszczyka i prawdopodobnego braku rezygnacji przez lekarzy z zapisów porozumienia z 2007 roku chce zrobić medialne show.
Przyglądając się bliżej pewnym dokumentom można stwierdzić, że (przynajmniej jeśli chodzi o zarzut robienia medialnego show) coś jest na rzeczy...
Podczas konferencji prasowej starosty otrzymaliśmy kopię oświadczenia skierowanego do Zarządu Powiatu przez lekarzy już 16.05 (czyli dwa dni przed konferencją prasową). Samo oświadczenie jest tylko potwierdzeniem opisywanych wcześniej żądań i zobowiązań lekarzy (oświadczenie na konferencji otrzymaliśmy bez podpisów - o zamieszczonym poniżej piszemy dalej):


Pomimo dobrze znanego Zarzadowi Powiatu stanowiska lekarzy, starosta zdecydował się na to, żeby w mediach lekarzom postawić swoiste "ultimatum". Po co? ... Można się oczywiście pokusić o pewne spekulacje, ale ocenę tego, czy publiczne wzywanie do podpisywania jakiejkolwiek deklaracji zbliża kogoś do kompromisu - pozostawiamy Państwu.
Niedługo po konferencji prasowej starosty, od przedstawicieli lekarzy otrzymaliśmy kopię stanowiska z dn. 16.05, ale już z podpisami 24 lekarzy (według zapewnień do końca weekendu ma być ich 30). Właśnie ten dokument ma trafić w poniedziałek rano na biurko Michała Jędrysa.
Część mediów na wieść o zbieranych podpisach ogłosiło już "koniec problemów personalnych w szpitalu", ale najwyraźniej przedwcześnie... Starosta oczekiwał bowiem bezwarunkowego powrotu do pracy, tymczasem lekarze deklarują powrót do pracy, ale po doprecyzowaniu warunków tego powrotu w negocjacjach...
O to, czy powyższy dokument spełni oczekiwania starosty, zapytaliśmy jednego z sygnotariuszy zamieszczonego wcześniej dokumentu. - Trudno mi powiedzieć, czy te podpisy zadowolą Starostę. Na powrót do pracy na nowych warunkach nigdy nie było zgody z naszej strony. Ustępstwem z naszej strony jest przyjęcie nowego regulaminu, pod warunkiem wpisania doń porozumienia z 2007. Rozumiejąc złą kondycję placówki deklarowaliśmy jego zawieszenie nawet na 2 lata, rezygnację z zasądzonych już należności za lata ubiegłe. Czy to nie jest ustępstwo? - mówi lekarz.
Starosta jest więc teraz w ciekawej sytuacji - z jednej strony otrzyma jutro od lekarzy deklarację powrotu do pracy i chęci porozumienia (choć nie w takiej formie jakiej oczekiwał), a z drugiej - mówiąc oficjalnie o możliwości odwołania dyrektora - zablokował sobie możliwość powrotu do akceptowanej przez sporą część mieszkańców powiatu i nośnej medialnie gry pt. "stanowczy i nieustępliwy starosta w walce z lobby lekarskim" (w tej roli w tym momencie byłby już mało wiarygodny)...
Otwartym pozostaje również pytanie, jak w przypadku ewentualnego odrzucenia przez starostę oświadczenia lekarzy - w obliczu deklaracji starosty z piątkowej konferencji prasowej - miałaby wyglądać dalsza współpraca władz powiatu z dyrektorem Maciejem Juszczykiem...
Trudno nie odnieść wrażenia, że w tym wszystkim starosta się chyba po prostu pogubił...
Co dalej? - o tym dowiemy się jutro...
KW
Niedługo po konferencji prasowej starosty, od przedstawicieli lekarzy otrzymaliśmy kopię stanowiska z dn. 16.05, ale już z podpisami 24 lekarzy (według zapewnień do końca weekendu ma być ich 30). Właśnie ten dokument ma trafić w poniedziałek rano na biurko Michała Jędrysa.
Część mediów na wieść o zbieranych podpisach ogłosiło już "koniec problemów personalnych w szpitalu", ale najwyraźniej przedwcześnie... Starosta oczekiwał bowiem bezwarunkowego powrotu do pracy, tymczasem lekarze deklarują powrót do pracy, ale po doprecyzowaniu warunków tego powrotu w negocjacjach...
O to, czy powyższy dokument spełni oczekiwania starosty, zapytaliśmy jednego z sygnotariuszy zamieszczonego wcześniej dokumentu. - Trudno mi powiedzieć, czy te podpisy zadowolą Starostę. Na powrót do pracy na nowych warunkach nigdy nie było zgody z naszej strony. Ustępstwem z naszej strony jest przyjęcie nowego regulaminu, pod warunkiem wpisania doń porozumienia z 2007. Rozumiejąc złą kondycję placówki deklarowaliśmy jego zawieszenie nawet na 2 lata, rezygnację z zasądzonych już należności za lata ubiegłe. Czy to nie jest ustępstwo? - mówi lekarz.
Starosta jest więc teraz w ciekawej sytuacji - z jednej strony otrzyma jutro od lekarzy deklarację powrotu do pracy i chęci porozumienia (choć nie w takiej formie jakiej oczekiwał), a z drugiej - mówiąc oficjalnie o możliwości odwołania dyrektora - zablokował sobie możliwość powrotu do akceptowanej przez sporą część mieszkańców powiatu i nośnej medialnie gry pt. "stanowczy i nieustępliwy starosta w walce z lobby lekarskim" (w tej roli w tym momencie byłby już mało wiarygodny)...
Otwartym pozostaje również pytanie, jak w przypadku ewentualnego odrzucenia przez starostę oświadczenia lekarzy - w obliczu deklaracji starosty z piątkowej konferencji prasowej - miałaby wyglądać dalsza współpraca władz powiatu z dyrektorem Maciejem Juszczykiem...
Trudno nie odnieść wrażenia, że w tym wszystkim starosta się chyba po prostu pogubił...
Co dalej? - o tym dowiemy się jutro...
KW

{fcomment}












Uwaga: Publikując komentarz, wyrażasz zgodę na Regulamin Serwisu i akceptujesz zasady przetwarzania danych osobowych opisane w Polityce Prywatności.
Nick, treść komentarza i Twój adres IP są przetwarzane zgodnie z RODO w celu moderacji i bezpieczeństwa Serwisu.