Skandal w MUK. Pieniądze z opłat za kwatery wyciekły, są za to wezwania do zapłaty...
Zaginione pieniądze z opłat za kwatery na cmentarzu, prokuratura zajmująca się tą sprawą i "klienci" MUK, którzy są nękani wezwaniami do zapłaty za miejsce na cmentarzu, za które już zapłacili - tak wyglądają pokrótce efekty działalności jednego z pracowników spółki Miejskie Usługi Komunalne z siedzibą w Skarżysku-Kamiennej.
Trudno pisać o szczegółach tej sprawy - głównie dlatego, że to, co działo się pod koniec ubiegłego roku (choć zakres czasowy może być szerszy) w Zakładzie Pogrzebowym należącym do Miejskich Usług Komunalnych nadal badane jest przez policję i prokuraturę.
W skrócie - policja i prokuratura bada działalność pracownika wspomnianego zakładu pogrzebowego, który był odpowiedzialny m.in. za pobór opłat za kwatery na Cmentarzu Komunalnym w Skarżysku-Kamiennej. Oczywiście, jego działalność nie budziłaby wątpliwości śledczych, gdyby była prowadzona prawidłowo. Wspomniany pracownik postanowił jednak najprawdopodobniej zrobić "interes życia" i uszczknąć z wpłat od zainteresowanych wykupieniem miejsca na cmentarzu coś dla siebie...
Przyjmował od ludzi opłatę za kwatery, ale prawdopodobnie tylko część z kwoty przekazywał do kasy. Klienci - którzy najczęściej byli w szoku po stracie kogoś bliskiego - o pokwitowaniach wpłat oczywiście nie myśleli. Tym, którzy o nich jednak pomyśleli, odmawiał ich wystawienia tłumacząc, że nie ma takiej potrzeby...
Jak zwykle bywa w takich przypadkach - po jakimś czasie nieprawidłowości w Zakładzie Pogrzebowym MUK wyszły jednak na jaw. O sprawę postanowiliśmy zapytać w Urzędzie Miasta - miasto jest bowiem udziałowcem w spółce MUK.
- Gmina natychmiast po otrzymaniu informacji dotyczących możliwości nadużyć finansowych w Zakładzie Pogrzebowym Miejskich Usług Komunalnych Sp. z o.o. przekazała sprawę do organów Spółki: Prezesa Zarządu oraz Rady Nadzorczej. W chwili obecnej wiemy, że prawdopodobieństwo wystąpienia nieprawidłowości graniczy z pewnością, a nadużycia miały miejsce - powiedział nam Jan Janiec, Sekretarz Miasta.
Wspomnianego pracownika MUK w trybie dyscyplinarnym zwolniono z pracy, a o sprawie powiadomiono prokuraturę. - Z informacji Prezesa Zarządu Spółki wiemy także, że osoby bezpośrednio winne nieprawidłowościom zostały zwolnione, oraz, że Spółka skierowała zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa do Prokuratury w Skarżysku-Kamiennej i w sprawie toczy się postępowanie. Gmina jako właściciel Spółki, pomimo, że sprawa nie ma wpływu na jej finanse, (nie odpowiada za zobowiązania Spółki jako odrębnego podmiotu posiadającego osobowość prawną) jest zainteresowana jak najszybszym wyjaśnieniem nieprawidłowości i ustaleniem wszystkich winnych - dodaje Janiec.
Nikt jednak nie chce oficjalnie potwierdzić na jakie straty spółkę naraziła działalność "przedsiębiorczego" pracownika, nieoficjalnie mówi się o "zaginięciu" nawet 300 tys. PLN.
Te informacje próbowaliśmy potwierdzić w rozmowie z Prezesem Miejskich Usług Komunalnych Sp. z o.o. - ten odmówił jednak komentarza, zasłaniając się trwającym nadal postępowaniem prokuratury w tej sprawie.
Oprócz "zaginięcia" pieniędzy i strat spółki, cała sprawa ma jeszcze jeden wymiar - wymiar ludzki. Okazało się bowiem, że w efekcie działalności wspomnianego pracownika MUK, do kilkudziesięciu osób MUK skierował... wezwania do zapłaty za miejsce na cmentarzu (za które już - jak twierdzą - zapłaciły).
Jedna z naszych czytelniczek otrzymała wezwanie do zapłaty wystawione na kwotę 2 tys. PLN, w piśmie zawarta jest informacja o możliwości wszczęcia postępowania windykacyjnego w przypadku braku wpłaty. Sprawy oczywiście by nie było, gdyby wpłacający posiadali pokwitowania wpłat - tu powracamy jednak do unikającego wystawiania takich pokwitowań (co logiczne) pracownika MUK...
O wystawione wezwania próbowaliśmy zapytać Prezesa MUK. Pomimo zapewnień o tym, że nasza rozmowa nie będzie dotyczyła obszarów działalności pracownika MUK, którymi interesuje się prokuratura - prezes w ostatniej chwili odmówił komentarza również i w tej sprawie (mówiąc o dobru prowadzonego śledztwa).
Można oczywiście założyć, że spółka zna już skalę nieprawidłowości, a wezwaniami do zapłaty chciała zmotywować zgłaszanie się ewentualnych poszkodowanych i ułatwić odpowiednim organom wyjaśnienia sprawy. Tylko co z wezwaniami, które zawierają termin zapłaty i sankcje za brak wpłaty? Tej sprawy adresatom korespondencji od MUK nikt nie raczył wyjaśnić, a na ich pytania o wezwania, przedstawiciele MUK opowiadali o błędach w systemie...
Bulwersujący w całej sprawie jest widoczny brak odpowiednich procedur poboru opłat w MUK, zabezpieczających interesy spółki - w końcu nie chodzi tu o symboliczne opłaty, a o spore sumy. Zaskakujący jest brak bieżącego nadzoru nad poborem opłat - gdyby takowy istniał, sprawa byłaby wychwycona po jednej czy pięciu, a nie kilkudziesięciu wpłatach...
Co ustali prokuratura? Jak potoczą się dalsze losy tej sprawy? Do tego tematu na pewno wrócimy.
KW














Uwaga: Publikując komentarz, wyrażasz zgodę na Regulamin Serwisu i akceptujesz zasady przetwarzania danych osobowych opisane w Polityce Prywatności.
Nick, treść komentarza i Twój adres IP są przetwarzane zgodnie z RODO w celu moderacji i bezpieczeństwa Serwisu.